Twoja strona internetowa to Twoja najtańsza i najcięższej pracująca sprzedawczyni 24/7.
Tylko że w Twoim przypadku… właśnie wzięła zwolnienie lekarskie.
Wyobraź sobie sytuację, która dzieje się codziennie:
Klient szuka mechanika / lakiernika / wulkanizatora / fotografa w Google → wpada na Twoją stronę.
- Czeka 8–12 sekund, aż się załaduje (bo zdjęcia z wakacji 2017 ważą po 3 MB każde)
- Na telefonie musi scrollować w poziomie albo zoomować palcami jak w 2012 roku
- Nie widzi numeru telefonu bez szukania
- Nie może szybko napisać „Dzień dobry, ile za wymianę opon + wyważanie?”
- Zamyka kartę i dzwoni do konkurencji, która ma nowoczesną i działającą na telefonach stronę.
Strona internetowa to wizytówka Twojej firmy, która bardzo dużo mówi o samej organizacji. Bardzo ważne jest, aby pierwsze wrażenie było jak najlepsze.
A jakie pierwsze wrażenie o Twojej firmie ma klient widząc coś takiego?
Co realnie tracisz każdego miesiąca, trzymając starą albo niedziałającą stronę?
Dobre pierwsze wrażenie o firmie.
Użytkownik wyrabia je w kilka sekund. Jeśli strona wygląda na przestarzałą lub się zacina, w jego głowie zapala się lampka: „ta firma jest nieprofesjonalna”.
Potencjalnych klientów, zanim w ogóle się odezwą.
Ludzie wychodzą, zanim klikną „kontakt”. Nawet nie wiesz, ilu ich było po prostu znikają.
Zaufanie do marki.
Skoro nie dbasz o własną stronę, to czy na pewno zadbasz o klienta? Taka myśl pojawia się automatycznie.
Pozycję w Google.
Wolna, niedostosowana do mobilnych urządzeń strona spada w wynikach wyszukiwania. Konkurencja Cię wyprzedza — krok po kroku.
Czas i cierpliwość użytkowników.
Dziś nikt nie czeka. Jedno dłuższe ładowanie i jesteś skreślony.
Wiarygodność w oczach partnerów i kontrahentów.
Strona to wizytówka. Jeśli jest słaba, obniża Twoją pozycję negocjacyjną, zanim padnie pierwsze zdanie.
Przewagę nad konkurencją.
Każdy miesiąc bez zmian to miesiąc, w którym inni wyglądają lepiej, szybciej reagują i zabierają Twój kawałek rynku.
- Pieniądze z reklam i działań marketingowych.
Płacisz za ruch, który ląduje na stronie, która nie sprzedaje. To jak wlewanie wody do dziurawego wiadra. - Pieniądze, które wydajesz na stronę internetową, bo utrzymywanie takiej strony jest po prostu absurdem.